Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reszka. Pokaż wszystkie posty

5 lutego 2018

Nasze stado 2018

W związku ze zmianami, jakie nastąpiły w naszym stadzie w styczniu 2018, dziś chciałabym przedstawić jego najnowszy skład.

Z pewnością pamiętacie post pt."Nasze stado", który tuż o odejściu Reszki i adoptowaniu Leeloo napisała Mechatek. Pisała między innymi tak:

A dzisiaj ja Mechatek chciałabym przedstawić Państwu całe nasze stado, czyli osoby kocie, które go obecnie tworzą, razem z tymi osobami kocimi, które tworzyły go przez wiele lat, a teraz już ich nie ma. O osobach ludzkich, czyli o Pani i o Naszym Drugim Człowieku będzie osobno, gdyż oni, chociaż są w stadzie bardzo ważni, to jednak należą do innego gatunku. Więc w kolejności przybycia było to tak (...)


Dziś zaczniemy inaczej, od przedstawienia najnowszych i najmłodszych członków (czy też raczej członkiń), które dołączyły do nas w pewien styczniowy weekend. Ich imiona to Joy i Chili.

Tak więc, nasze stado tworzą obecnie:
  • Chili
  • Joy
  • Leeloo
  • New
  • Nasz Drugi Człowiek
  • Pani
Ludzi nie będziemy specjalnie przedstawiać, gdyż chociaż są bardzo ważnymi członkami stada, to jednak nie o ich jest ten blog.

Na zdjęciu widać od lewej: Niutkę, Chili i Leeloo
oraz Panią, która głaszcze Joy.
Nasz Drugi Człowiek robi zdjęcie, więc go nie widać

10 maja 2015

Rozstrzygnięcie konkursu RESZKA czy LEELOO?

Proszę Państwa!
Dziś jest bardzo ważny dzień, ponieważ dziś miało nastąpić rozstrzygnięcie konkursu dla zaawansowanych pod tytułem "Reszka czy Leeloo" i ono właśnie nastąpiło. I teraz ja Mechatek to rozstrzygnięcie zaraz zamieszczę i wszystko się okaże. I będą sobie Państw mogli sprawdzić, kto wykazał się wielką wiedzą na temat wyglądu Reszki i Leeloo oraz wielką spostrzegawczością i w związku z tym otrzyma nagrodę, która przyjdzie pocztą.

Konkurs polegał na tym, że na moim mechatkowym profilu na FB został zamieszczony album z 49 zdjęciami i trzeba było zgadnąć, czy na zdjęciu jest Reszka czy Leeloo i napisać odpowiedź w komentarzu pod zdjęciem. Konkurs był trudny (i dlatego nazywał się dla zaawansowanych), ale nie aż tak trudny, jak się Pani obawiała. Wzięło w nim udział aż 10 osób i większość poradziła sobie niewiarygodnie dobrze, że aż Pani się dziwi, jak to możliwe, bo ona sama miałaby trudność.

Większość zdjęć nie budziła wątpliwości i Państwo od razu wiedzieli, czy na zdjęciu jest Reszka czy Leeloo: bo Reszka miała białe pończoszki, a Leeloo skarpetki, bo Reszka miała dłuższe uszy i złotozielony kolor oczu (a Leeloo miodowy) i bo na niektórych zdjęciach była też Sonia, która odeszła, kiedy mieszkałyśmy jeszcze w Bielsku-Białej. Błyskawicznie wychwycili Państwo te różnice (bo wbrew pozorom Reszka i Leeloo wyglądają nieco inaczej i mają też zupełnie inne charaktery, których na zdjęciach nie widać tak dokładnie, ale są one dowodem, że każdy kot jest wyjątkowy).

Ale były też zdjęcia, które sprawiły trochę trudności. Oto one wraz z prawidłowymi odpowiedziami:

zdjęcie nr 3 - Reszka
zdjęcie nr 15 - Leeloo
zdjęcie nr 17 - Leeloo
zdjęcie nr 34 - Reszka
(fot. Nasz Drugi Człowiek)
zdjęcie nr 35 - Leeloo
zdjęcie nr 43 - Leeloo
zdjęcie nr 45 - Reszka
































































A tak wygląda tabela zwycięzców!
 

uczestnicy
udzielone odpowiedzi
pominięte zdjęcia
odpowiedzi błędne
PUNKTY
1
Ewa Anna
49
-
zdjęcie nr 3
48
2
Anna Głowacka
48
zdjęcie nr 10
zdjęcie nr 43 (niepotrzebne wahanie)
47
3
Chris Reynolds
49
-
zdjęcie nr 3, 45
47
4
Ewa Kosieradzka
48
zdjęcie nr 6
zdjęcie nr 17,35, 43
45
5
Marta Radomska
48
zdjęcie nr 10
zdjęcie nr 17, 35, 43
45
6
Danuta Marianka
49
-
zdjęcie nr 17, 34, 35, 43, 45
44
7
Katarzyna Felczak
49
-
zdjęcie nr 17, 34, 35, 43, 45
44
8
Magdalena Ściepłek
48
zdjęcie nr 2
zdjęcie nr 15, 17, 34, 35, 43
43
9
Magdalena Różycka
2 (zdjęcie nr 8, 9)
cała reszta
-
2
10
Agnieszka Kuś
1 (zdjęcie nr 1)
cała reszta
-
1

Pierwsze miejsce bezsprzecznie zajmuje Ewa Anna! Udzieliła odpowiedzi pod każdym zdjęciem i tylko raz się pomyliła! Ja Mechatek i Pani serdecznie gratulujemy, a Państwa zapraszamy do lektury jej bloga pod tytułem: Mój zwierzyniec.

Drugie miejsce zajmują ex aequo: Anna Głowacka i Chris Reynolds z 47 punktami, a trzecie (również ex aequo): Ewa Kosieradzka i Marta Radomska!

Wszystkim dziękujemy za wspólną zabawę i gratulujemy!  Zwyciężczynię konkursu oraz osoby, które zajęły drugie i trzecie miejsce prosimy o kontakt (najlepiej przez FB), żeby uzgodnić, gdzie przesłać nagrody.

Chchchchrrr!

31 grudnia 2014

Okołosylwestrowe refleksje Mechatka

Ten felieton jest tak zatytułowany, ponieważ ludzie obchodzą dziś specjalny dzień, który się nazywa Sylwester. Jest on ludziom bardzo potrzebny do tego, żeby zauważyli, że minął stary rok i od jutra będą mieć już nowy, który też będzie trwał cały rok. Jest to bardzo dziwne z punktu widzenia mnie Mechatka, ponieważ koty nie muszą dzielić czasu na różne kawałki i ich specjalnie nazywać, a dzieje się tak dlatego, że nie zauważają, że czas płynie, bo u kotów wszystko się wydarza samo z siebie we właściwej kolejności.

Ludzie tego nie umieją i muszą sobie o tym przypominać, żeby się całkiem nie pogubili. Przypominanie musi być bardzo głośne, bo inaczej ludzie nie zwróciliby na nie uwagi, gdyż w porównaniu z kotami mają bardzo słaby słuch. I to jest najważniejszy powód, który powoduje, że tego dnia ludzie muszą mieć bardzo głośno i to na całym świecie, żeby rok im minął wszystkim równocześnie. Kupują w tym celu różne rzeczy powodujące hałas w specjalnych sklepach z hałasem, a potem ten hałas robią o specjalnej godzinie, która nazywa się północ.

I mnie Mechatkowi się to bardzo nie podoba, chociaż nie osobiście, bo ja Mechatek wiem, że ten hałas jest bardzo daleko, ale wiele kotów tego nie wie i dlatego w Sylwestra się boją.

Ich banie się jest bardzo duże, bo hałas też jest bardzo duży, mniej więcej taki, jakby dziesięć odkurzaczy naraz włączyć w domu, a przecież wiadomo, jak koty reagują na odkurzacz i że to jest dla kota straszliwy stres. Nie wszystkie koty potrafią z odkurzaczami walczyć tak, jak potrafiła Reszka, a na dodatek w tym wypadku się nie da, bo odkurzacz jest blisko i można się na niego rzucić, a na hałas nie. Wobec hałasu można być tylko bezradnym i się go bać oraz schować, na przykład do szafki, do domku, albo na kolanach u swoich ludzi, bo wtedy jest raźniej. Niestety, wielu ludzi tego dnia wychodzi z domu, żeby świętować gdzie indziej i podczas największego hałasu nie ma ich w domu, przez co koty boją się jeszcze bardziej, bo to jest tak, jakby były z dziesięcioma odkurzaczami sam na sam.

Ja Mechatek i New schowane na półce przed odkurzaczem

Jedne koty boją się bardziej, a inne mniej i nie wiadomo, od czego to zależy. U nas w domu na szczęście jest tak, że żadna z nas się do tej pory nie bała i dlatego w Sylwestra nie przeżywamy stresu i to nie tylko ja Mechatek czy New. Nie bała się także Reszka, a nawet moja największa przyjaciółka Sonia.

29 listopada 2014

Mechatek o prezentach dla kociarzy

Proszę Państwa! Ten felieton ja Mechatek piszę aż z dwóch powodów. Przede wszystkim na specjalną prośbę Pani, żeby wyjaśnić wszystkim raz na zawsze, że kociarze są nieco mniej ześwirowani niż wszyscy myślą oraz dlaczego tak się dzieje, że wszyscy mają o kociarzach taką opinię. Poza tym niedługo ludzie będą mieli taki specjalny czas, kiedy wręczają sobie prezenty, więc mój felieton ma walory, które nazywają się edukacyjne i profilaktyczne, bo pozwala wyjaśnić wszystkie wątpliwości zanim one nastąpią.

Puchaty Maurycy, który jest urodzinowym prezentem od przyjaciółki Pani
i stoi na półce udając żywego kota

Opinia o kociarzach, proszę Państwa, wynika z dwóch rzeczy.

Figurka, którą pani dostała 
od pacjentki
Po pierwsze, kociarze mają koty i jest to warunek niezbędny, żeby ktoś w ogóle mógł się nazywać kociarzem. Samo lubienie kotów się nie liczy, ponieważ lubienie bez uczynków jest martwe (Pani mówi, że to zdanie to jest taki jakby cytat, tylko trochę przerobiony). Kociarz płci żeńskiej u nas w domu nazywa się Pani, a kociarz-kocur nazywa się Nasz Drugi Człowiek. Uczynkiem może być adoptowanie kota do domu, a potem dawanie mu smakołyków, bawienie się z nim, chodzenie do lecznicy oraz częste mizianie kota, a także dokarmianie kotów, które własnego domu nie mają i robienie dla nich ciepłych budek. I to wszystko wymaga trochę czasu, który kociarz poświęca zamiast na oglądanie telewizji i chodzenie po galeriach handlowych.

13 listopada 2014

Nasze stado

A dzisiaj ja Mechatek chciałabym przedstawić Państwu całe nasze stado, czyli osoby kocie, które go obecnie tworzą, razem z tymi osobami kocimi, które tworzyły go przez wiele lat, a teraz już ich nie ma. O osobach ludzkich, czyli o Pani i o Naszym Drugim Człowieku będzie osobno, gdyż oni, chociaż są w stadzie bardzo ważni, to jednak należą do innego gatunku. Więc w kolejności przybycia było to tak:

Pierwsza była Reszka, na której Pani wszystkiego się uczyła. Interakcje z Reszką były bardzo pouczające, gdyż miała ona nieobliczalny charakter. Ponieważ Reszka zamieszkała w naszym domu jako pierwsza, to była szefową, więc wychowywała mnie Mechatka łapką pac! pac! oraz Sonię, która z powodu takich metod wychowawczych zrobiła się bardzo nieśmiała. Reszka została udomowiona ze schroniska w Bielsku-Białej i przeżyła z Panią aż 16 lat.

Reszka
14. 09. 1998 - 05. 10. 2014

8 listopada 2014

Mechatek o wyższości domności nad bezdomnością

Pani powiedziała, że dość tej prywaty i najwyższy czas napisać coś, co będzie dotyczyło wszystkich kotów, a nie tylko tych mieszkających u nas w domu, albo przynajmniej przypomnieć zawsze aktualny felieton o kotach domnych i bezdomnych, zwłaszcza, że idzie zima. No to jak dość, to dość.

Ja Mechatek jestem kotkiem domnym. Co oznacza, że posiadam dom, a nie tylko w nim mieszkam, bo wtedy byłabym tylko kotkiem domowym, a to jest duża różnica.

Ta różnica polega na tym, że jak się udomowiłam prawie 10 lat temu, to objęłam cały dom czyli wszystkie fotele, kanapę, kaloryfery, ciepły dekoder oraz szafkę w przedpokoju w posiadanie, ponieważ okazało się, że jest w nich ciepło w odróżnieniu od ulicy, z której się wzięłam. Domność polega też na tym, że ma się swoich ludzi, a w moim przypadku Panią i Naszego Drugiego Człowieka, którzy o kota dbają oraz na niego krzyczą, kiedy nie rozumie słowa „nie wolno”, a ja przez długi czas nie rozumiałam w ogóle, bo gdzie się miałam nauczyć, skoro na ulicy ludzie tak do mnie nie krzyczeli. Minęło dużo czasu, odkąd się udomowiłam, ale wciąż nie rozumiem „nie wolno” i dlatego kradnę kanapki ze stołu oraz zżeram bazylię na parapecie.

Kiedy się jest kotkiem domnym, jedzenie jest zawsze.
Na zdjęciu Leloo, New i ja Mechatek wspólnie jemy.

6 listopada 2014

Najnowsze zabawki Mechatka

Proszę Państwa, a oto moje najnowsze zabawki, które nazywają się zestaw do podawania podskórnych kroplówek. Pani powiedziała, że mam napisać, że zestaw dostarcza zapierających dech w piersiach wrażeń nam wszystkim, ponieważ przy próbie podskórnego nawodnienia ze mną Mechatkiem dzieje się to, co żona naszego poprzedniego pana doktora Wątroby określiła jako "szatan w Mechatka wstępuje".

Żeby łatwiej było Państwu to sobie wyobrazić, napiszę wprost: zastrzyk podać mi trudniej niż Reszce. Co prawda, nie jestem agresywna, ale na pewno sprytniejsza w syczeniu i wywijaniu się nawet z kocyka. A Pani i Naszemu Drugiemu Człowiekowi zawsze brakuje przynajmniej jednej ręki.


31 października 2014

Mechatek o kotach, których już nie ma

Ja Mechatek napisałam ten felieton już jakiś czas temu. Ale on zawsze będzie aktualny. Bo tak naprawdę jest nie tylko o Soni, ale o wszystkich kotach, które były ważne, a nawet najważniejsze na świecie, a których już nie ma.

Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Od miesiąca nie ma Reszki, po której Pani ciągle płacze, zwłaszcza jak robi coś, co można było robić tylko z Reszką, na przykład otwiera puszkę groszku konserwowego, który i ona i Reszka bardzo lubiły i często wyjadały z puszki razem. A teraz nie ma kto na groszek polować. I nie ma z kim zagrać w grę, która polegała na tym, że Pani mówiła "Reszydełko, powiedz przecie, kto jest najreszeńszy w świecie?", a potem Reszka zaczynała ćwierkać i patrzeć Pani w oczy, a Pani wtykała nos w jej futerko i dopowiadała: "No przecież Reszunia jest najreszeńsza". Bo pewne rzeczy już nigdy się nie zdarzą.

A w naszym domu zamieszkała Leeloo. Więc zdarzą się nowe rzeczy. Inne. A po kotach, których już nie ma, zostaną wspomnienia.


*

Mojej największej przyjaciółki Soni nie ma już rok. Pani mówi, że rok to jest taki czas, kiedy wspomnienia zdążą się już oswoić i nie bolą aż tak bardzo.

Soni już nie ma

Wspomnienia będą na zawsze, ale po takim czasie można już opowiedzieć, co się stało i nie rozpłakać się od razu. I jeszcze Pani powiedziała, że to dobrze, żeby opowiedzieć, bo dzięki temu skorzystają też inni ludzie, których kotów już nie ma, a zwłaszcza tacy, którzy się wstydzili tego, że im tak strasznie smutno i płakali, a inni ludzie im mówili, że „to przecież tylko kot”.

15 października 2014

Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś

Jaki śliczny kotek! Chcę mieć kotka! Dobrze, ale pamiętaj, że stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś *.

Tak, znasz na pamięć wypowiedź Lisa z „Małego Księcia”. Tak, czytałeś wiele razy aż do znudzenia powtarzane zdanie, że zwierzę to nie tylko przyjemności, ale przede wszystkim obowiązki. Więc dość tych banałów, kotek jest śliczny i już. To wystarczy.

Tak, jest śliczny. Jak wszystkie małe ssaki. Ma mięciutkie futerko, małą główkę, którą natychmiast chce się pogłaskać oraz ogromne oczka wywołujące rozczulenie. Pozwól, że wyjaśnię - to nie wystarczy. Co roku na ulicy lądują tysiące ślicznych małych kotków. Co jakiś czas w internecie pojawia się informacja o kilkunastoletnim starym kocie, którego ktoś wyrzucił lub w najlepszym wypadku oddał do schroniska bo: musi się przeprowadzić, urodziło się dziecko, bo nagle objawiła się alergia, bo jedzie na urlop. Bo kot urósł, bo zachorował, bo sika na dywan, bo drapie. Szlag mnie trafia, kiedy czytam takie rzeczy. To koty tych, którzy też uważali, że wystarczy i którym nagle nie wystarczyło: ani to że kotek jest śliczny, ani to że się przez te kilkanaście lat przywiązał, ani to że wymaga opieki. Przede wszystkim jednak nie wystarczyło im wyobraźni, empatii i odpowiedzialności.

Jesteś pewien, że rozumiesz, co powiedział Lis? Jesteś pewien, że będziesz odpowiedzialny za tego ślicznego kotka na zawsze? Pozwól, że opowiem Ci, czym jest odpowiedzialność i co to znaczy na zawsze. I powiem Ci, czy jesteś gotów, aby adoptować kota.

14 września 2014

16 lat

Dawno, dawno temu, za górami za lasami wzięłam ze schroniska kotka. Kotek miał ogromne, najpiękniejsze na świecie oczy i czarne futerko z białymi skarpetkami. Był to mój pierwszy kot i kompletnie nie miałam pojęcia, jak postępować z takim zwierzątkiem, a kotek zadania nie ułatwiał. Szybko okazało się, że ma wyjątkowo nieobliczalny charakter, wymagający mnóstwa cierpliwości i opatrunków na poharatane ręce. Ma na imię Reszka.

Było to dokładnie 16 lat temu, 14 września 1998 roku. W tym czasie zdążyło się zmienić niemal wszystko. Poza jednym: mój kot nadal ze mną jest i stanowi jeden z najbardziej stabilnych elementów mojego życia. Reszka jest kotem mojego życia.


Nadal ma najpiękniejsze oczy na świecie, chociaż jedno z nich zaszło bielmem na skutek potężnego zapalenia błony naczyniowej i popękanych naczyń limfatycznych. Od kilkunastu dni codziennie rano i wieczorem podajemy jej krople, które mają jej oko uratować, a ona zadania oczywiście nie ułatwia.

Od kwietnia walczymy z chłoniakiem, który zaatakował jej organizm. Gdyby nie Przychodnia Weterynaryjna „Białobrzeska” i doktor Jagielski, który leczy Reszkę chemioterapią, prawdopodobnie dawno by już jej nie było. Taki chłoniak załatwia w miesiąc. Reszka dobrze znosi chemię, chłoniak na razie się nigdzie nie odnowił, ale przy tak złośliwym nowotworze, szanse na całkowite wyleczenie są znikome.

Mój kot powoli odchodzi, a ja nie umiem o tym myśleć. Myślę za to często o opowiadaniu rosyjskiego autora Leonida Kaganowa pod tytułem „Epos drapieżnika”. Ma dwoje bohaterów: ludzkiego medyka i stworzenie o imieniu Glayla pochodzące z planety Juta. Oboje utkwili na statku kosmicznym, który uległ nieodwracalnemu uszkodzeniu. Bez szans na ratunek. Jest co prawda skafander, w którym można przedostać się do szalupy ratunkowej, ale tylko jeden. Oboje się w nim nie zmieszczą. Mogą tylko patrzeć na wirujące za oknem galaktyki i czekać. I rozmawiać. Więc rozmawiają i opowiadają sobie bajki.

7 września 2014

Mechatek o poskramianiu velociraptorów

Proszę Państwa!

Kiedy kot poważnie choruje, wszyscy w domu poznają wiele nowych i trudnych słów takich jak na przykład: badanie USG, chemioterapia, ciśnienie wewnątrzgałkowe oraz iniekcja domięśniowa, które nie dość że są bardzo długie, to na dodatek zwykle oznaczają groźne sprawy. U nas w domu był ostatnio koci szpital, bo najpierw Reszka miała operację na chłoniaka i teraz bierze chemioterapię, a niedawno jeszcze zachorowała na prawe oko, a potem ja Mechatek miałam operację na jelitka i teraz czekam na wyniki badania histopatologicznego, więc wszyscy się dużo przy tych okazjach nauczyliśmy.

Najdłuższym i najgroźniejszym słowem, którego nauczyłam się ja Mechatek, jest słowo velociraptor.

2 września 2014

Szału nie ma

Szału nie ma, proszę Państwa, ale tak źle, jak mogło z okiem Reszki być, też nie ma. No więc u pana doktora okulisty okazało się, że Reszka ma ropostka i zapalenie błony naczyniowej. Ale za to nie ma żadnej jaskry i "obie siatkówki nie wykazują cech chorobowych mimo, że kot ma spore nadciśnienie tętnicze krwi".


I ten ropostek może mieć bardzo różne przyczyny, ale po pierwsze one nie są najważniejsze,bo najważniejsze jest wyleczenie objawów, a po drugie dowiadywanie się o tych przyczynach kosztowało by tak dużo, że potem nie starczyłoby nawet na suche chrupki.

31 sierpnia 2014

Komplikacje

Kształt prawej źrenicy zmienił się już w maju.
Nie jest dobrze, proszę Państwa. I to z Reszką, więc Państwo sobie mogą wyobrazić, jak pani to przeżywa. Zrobiły się komplikacje.

W środę Reszka miała kolejną chemioterapię i pani poprosiła pana doktora, żeby zobaczył prawe oko Reszki, bo ono wygląda źle.

20 sierpnia 2014

STOP podstępnym manipulacjom!

fot. Rafał Nowakowski
Urlop.
Wczesne godziny poranne.
Rafał jeszcze leży i czyta, ja muszę wstać bladym świtem, bo obiecałam właśnie dziś dostarczyć fakturę do jednej z firm, z którymi współpracuję. W kuchni podaję Reszce poranne leki zakamuflowane w smakołykach.

1 sierpnia 2014

Rewelacyjne USG Reszki

USG Reszki wypadło rewelacyjnie. Trzeba je robić co kilka tygodni, żeby monitorować, czy chłoniak się gdzieś nie odradza. Na razie się nie odradza - żadnych nowych nacieków, żadnych niepokojących objawów i zmian. Nigdzie: ani w brzuszku ani w śródpiersiu.

Najbardziej ucieszyło nas zdumienie doktora Jagielskiego takim wynikiem. Bo taki wynik przy tak złośliwym chłoniaku jest niemal nieprawdopodobny.

Przy tym sposobie leczenia Reszka ma szanse na 30 tygodni bez objawów klinicznych. Na razie minęło 8 tygodni i 5 dawek chemioterapii.

Koci dzień w lecznicy

W imieniu Mechatka (bo Mechatek jest po operacji):

Dzisiaj był koci dzień. O 8.00 operacja Mechatka, o 12.00 piąta chemioterapia Reszki. Jeśli chodzi o Mechatka, to udało się zrobić wszystko za jedną narkozą: pobranie wycinków jelita do badania, sterylizacja i wyrwanie chorych ząbków. Mechatek zniosła wszystko bardzo dzielnie, szybciutko wstała, chce łazić, nerki pracują, papka wysokobiałkowa dla rekonwalescentów smakuje, a mizianie nadal jest fajne. Aha - i pozwala sobie robić zastrzyki przeciwbólowe bez problemu.

28 lipca 2014

Skrawki urlopu

W tym roku w związku z sytuacją kocią nie udało nam się wyjechać nigdzie na dłużej. Jednak te skrawki urlopu, które łapaliśmy między wizytami w lecznicy, podawaniem leków itp. to był fajny czas. A do Wisły i do Zamościa wybierzemy się kiedy indziej.



21. 07. 2014
Czwarta chemioterapia Reszki.

Mina mówi sama za siebie - przed chwilą Reszka 
upierdzieliła doktora Jagielskiego, a swoją smycz 
postanowiła trzymać sama.


25. 07. 2014
USG Mechatka. 

Już wiemy, że te przewlekłe biegunki 
to nie żarty i trzeba będzie zrobić operację. 
Ustalamy termin na 1 sierpnia. Przy okazji, 
z powodu tej macicy 
Mech zostanie wysterylizowana, 
a jeśli się uda 
(czyli dobrze będzie znosić narkozę) 
zostanie wykonana również 
 sanacja jamy ustnej, 
czyli usunięcie zepsutych ząbków.
25. 07. 2014
Mechatek w drodze powrotnej z USG 

na rękach swojego Drugiego Człowieka.


2 lipca 2014

Trzecia chemia

A to jest, proszę Państwa, Reszka po trzecim zabiegu chemioterapii. Na pani. Pani mówi, że Reszka przybiera na wadze i to jest bardzo dobry znak oraz nie ma żadnych skutków ubocznych i to jest drugi bardzo dobry znak. Pani mówi też, że czytanie wypisu z wizyty i płacenie za wizytę z Reszką na ramieniu jest trudne, no ale co zrobić, jak Reszka powiedziała, że nie zlezie.

miejsce akcji: Przychodnia Weterynaryjna "Białobrzeska"
czas akcji: środa, 2 lipca, po trzecim podaniu chemioterapii
osoby: Reszka i Pani

fot. Iwona Wiśniewska

18 czerwca 2014

Dwie dobre wiadomości

Proszę Państwa, mam dzisiaj dwie bardzo dobre wiadomości:

1) Reszka była dzisiaj na drugiej dawce chemioterapii i okazało się, że pięknie przytyła, bo waży już 2 kilogramy, a jeszcze kilka tygodni temu przez tego nowego(S)twora, który nie pozwalał jej wchłaniać jedzenia przez jelitka ważyła tylko 1,65 kilograma. I że ani w reszkowym śródpiersiu ani w brzuszku nie ma żadnych nowych nacieków od tego nowego(S)twora. I pan doktor Jagielski z Przychodni Weterynaryjnej "Białobrzeska" powiedział, że USG "nam wyszło olimpijsko".


2) ja Mechatek też byłam dzisiaj u pani doktor, bo jestem przecież kocią seniorką, chociaż tego po mnie nie widać i trzeba mi było zrobić ogólny przegląd, bo moje jelitka też trochę źle pracują, ale nie trzeba się tym za bardzo przejmować. Ale też będę dostawać pyszne papki i to jest najlepsza wiadomość z tego wszystkiego.


14 czerwca 2014

Prezent

Na ostatnim dyżurze w ośrodku, w którym Pani przepracowała 15 lat, na pożegnanie dostała od pacjentów taki prezent.

Pani mówi, że jest bardzo trafiony, a Reszka uważa, że pasuje.