O Mechatku

Ja Mechatek chciałabym się Państwu przedstawić, a Pani powiedziała, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, i że trzeba zacząć od „proszę Państwa!”, jak się ma coś ważnego do powiedzenia, żeby ludzie zwrócili uwagę i żeby było ładnie i grzecznie, więc zaczęłam, bo przedstawienie się to ważna rzecz, a ja chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie.

To ja się przedstawiam: Proszę Państwa, ja Mechatek udomowiłam się przez upolowanie ludzi w nocy na ulicy i to mi uratowało życie, bo jakbym nie upolowała, albo upolowała niewłaściwych, to by mnie na tej ulicy zostawili i bym zamarzła. To wielkie wydarzenie miało miejsce 15 grudnia 2004 roku, co Pani ma zapisane w kalendarzu, a pomogły mi w tym moje zalety, którymi są wielki upór, spryt i żarłoczność.

Pani mówi, że miałam mnóstwo szczęścia, bo wtedy trafiłam na jej koleżankę, która zabrała mnie do domu, a potem zadzwoniła do Pani, czy by nie chciała kotka. I Pani się zastanowiła i chciała, ale koniecznie kotka – dziewczynkę, no i ja się okazałam dziewczynką i dlatego mam teraz dom. Pani mówi, że ja się na tej ulicy nie znalazłam przypadkiem i że kiedyś musiałam mieć inny dom, bo od początku byłam kuwetowa, ale mnie stamtąd wyrzucili, bo im przeszkadzałam. I Pani jeszcze mówi, że to jest bardzo nieładnie najpierw brać kotka, a potem go wyrzucać w grudniu na ulicę i że nie wolno tak robić. Więc Pani, jak mnie wzięła, to już na zawsze, chociaż dużo razy krzyczała, że też mnie wyrzuci na ulicę, jak się okazało, że jestem niegrzeczna, uparta, nie słucham się i niszczę kwiatki oraz rzadko się myję. Ale Pani tylko tak krzyczy, bo kiedyś powiedziała, że ja Mechatek jestem jedyna na świecie i mnie nie odda nawet za pięć tysięcy, bo się jest na zawsze odpowiedzialnym za to, co się oswoiło.

Jestem też bura i nachalna i mam zmierzwione futerko, ale nauczyłam się już myć, więc nie nazywają mnie Paskudek.


A jak się już udomowiłam, to jeszcze się potem okazało u pana doktora, że jestem chora, niedożywiona i zarobaczona i trzeba to wszystko wyleczyć i dlatego teraz jestem taka malutka, jakbym miała ciągle pół roku i krzywa czyli pokraczna, zwłaszcza przy tylnych łapkach oraz mam słabe kości, bo tych niedoborów się nie udało całkiem uzupełnić, chociaż bardzo próbuję. I dlatego nie wydziwiam przy jedzeniu, a Pani mówi: Mechatek zje wszystko! i to jest prawda, bo uzupełniam niedobory. I zostało mi wielkie upodobanie do ciepełka, że aż śpię na kaloryferach, bo bardzo marzłam na tej ulicy. Za to nie mam żadnych kompleksów.


Wcześniej pisałam bloga na portalu „Unitedcats”, który tak się spodobał, że aż potem zostałam felietonistką i przez 3 lata pisałam bardzo mądre artykuły o kocich sprawach na portalu "Świat Kotów" i z tego wszystkiego zrobiłam się wielkim kocim autorytetem i postanowiłam się wreszcie usamodzielnić. I teraz moje felietony będzie można poczytać tutaj na moim osobistym blogu, który nazywa się mechatki.blogspot.com, bo nazwa "Mechatek" była już zajęta.

W moim domu mieszkają ze mną dwa inne koty: Niuta, która ma papiery i nazywa się w nich oficjalnie Levadia of Nemo* PL oraz Leeloo, która została adoptowana z Koterii, a pierwszy rok życia też spędziła na ulicy, a dokładnie na terenie szpitala. Niuta jest największa, bo jest maine coonem i to się nazywa, że jest rasowa. Ja Mechatek i Leeloo nie mamy żadnych papierów i rodowodów, tylko książeczki zdrowia kota, bo jesteśmy kotami europejskimi czyli dachowcami.

U nas w domu mieszkają też ludzie, czyli Pani i Nasz Drugi Człowiek, który jest jej kocurem i oni będą mi pomagać w tworzeniu tego bloga.

No to ja Mechatek zapraszam. Chchchrrr...!*


* Bo ja Mechatek nie wymawiam „m” i dlatego nie umiem mruczeć, tylko tak charczę, za to głośno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz