9 stycznia 2012

Nasz pierwszy domek

On jest, Proszę Państwa, w kratkę i mamy go już ponad dwa lata, więc to już najwyższy czas, żeby o nim napisać.

Jest bardzo ważnym meblem, ponieważ należy tylko do nas, czyli do Reszki, New, mojej największej przyjaciółki Soni i do mnie Mechatka, a ludzie nie mają do niego wstępu i to nie tylko dlatego, że by się nie zmieścili, ale także z powodu ważnej zasady.

Ta zasada polega na tym, że każdy kot powinien mieć w domu takie miejsce, które jest jego i tylko jego i w którym czuje się całkowicie bezpiecznie i dzięki temu ma coś, co się nazywa poczucie bezpieczeństwa, które jest jedną z podstawowych potrzeb nie tylko kota, ale i każdego. U nas w domu jest to nasz domek w kratkę, bo jak się któraś z nas w nim schowa, to pod żadnym pozorem nie wolno jej stamtąd wyciągać i to nawet, jeśli trzeba podać tabletkę. Tę zasadę szanuje nawet Reszka, która jest nieobliczalna i często napada na nas trzy, a do tego znienacka, ale w domku tego nie robi, tylko się wpycha, żeby się też mieścić. I na takie miejsce mówi się schronienie, bo można do niego uciekać w w nim w spokoju spać.


Zanim domek pojawiał się u nas w domu miałyśmy inne schronienia, jak na przykład półka w kuchni oraz wiklinowy koszyk, który stał na szafie i był wyłożony starym swetrem Pani, ale to nie były miejsca kupione specjalnie dla nas, aż dopiero któregoś dnia Pani przyszła w wielkim pudłem i okazało się, że jest w nim prezent dla nas wszystkich czterech i to tylko nasz.

27 grudnia 2011

Mechatek o czterech rodzajach mruczenia

Z mruczeniem jest tak, że każdy kot wie, jak to robić, więc z punktu widzenia kota, nie ma o czym pisać.

Ale z punktu widzenia ludzi wszystko wygląda inaczej, może dlatego, że sami nie umieją mruczeć tak ładnie i się dziwią oraz zachwycają. Drugim powodem zdziwienia jest to, że do tej pory nie wiedzą, czym kot mruczy i mają różne podejrzenia, na przykład, że mruczy gardłem albo żyłą albo jeszcze innym narządem i jest to dla nich wielka tajemnica.

Okoliczności mruczenia

U nas w domu ludzie, kiedy usłyszą, jak jedna z nas mruczy, zaraz krzyczą: Słyszysz, jak pięknie mruczy?! i odbywa się to często, ponieważ często mruczymy, a czasem nawet naraz i wtedy jest chórek. Jest dużo powodów do mruczenia i ja Mechatek je teraz wymienię, bo często mnie one spotykają: sypanie chrupek do miseczek, otwieranie lodówki, smakołyki, makrela, kaloryfer, bawidełko z piórkami, piłeczka, sznureczek, plama słoneczna na podłodze, przybijanie piątki, przychodzenie gości do domu, siedzenie Pani, Pańcia albo gości na fotelu oraz siedzenie Pani albo gości na krześle (to jest powód, bo wtedy można wejść na kolana i jest się kotem głaskanym) i głaskanie, którego jest zawsze za mało, gdyż ja Mechatek mogłabym być głaskana przez cały czas. Z tych powodów korzystamy wszystkie, ale czasem osobno, zwłaszcza, gdy na kolanach Pani siedzi Reszka, która wtedy odpędza inne koty, bo jest najważniejsza i nieobliczalna.

22 grudnia 2011

Mechatek o higienie w życiu kota

Ja Mechatek postanowiłam napisać artykuł o higienie, która w życiu kota pełni bardzo ważną rolę, ale podobno ważna jest też dla ludzi.

Pani mówi, że kto jak kto, ale ja Mechatek nie powinnam zabierać głosu w sprawie higieny, bo może i jestem autorytetem w innych kocich sprawach, ale w tej na pewno nie. Pani tak myśli tylko dlatego, że mieszka ze mną w jednym domu już siedem lat i wiele razy miała okazję zobaczyć, że się nie myję. A przecież mycie to nie wszystko, a ja Mechatek to wiem, ponieważ jestem autorytetem. A autorytet nie musi się myć – wystarczy, że wie dużo o myciu i tak samo jest z autorytetami w innych dziedzinach, o czym ludzie powinni pamiętać, kiedy mają z autorytetami do czynienia.


15 grudnia 2011

7 udomowiny Mechatka

Bo Pani dziś powiedziała, że ja Mechatek się udomowiłam siedem lat temu i to jest rocznica. Ja Mechatek nie mam daty urodzin, bo nikt jej nie zna i dlatego obchodzę Udomowiny.

I jeszcze Pani powiedziała, że z tego powodu będę mogła dziś i jutro długo siedzieć na jej kolanach i być miziana, bo to jest moje święto i że pomoże mi nawet odgonić z kolan Reszkę, ale tylko dziś, a potem znowu mam sobie sama z tym radzić.

To ja sobie poradzę, bo ja Mechatek sobie ze wszystkim poradzę, nawet jak mi wszystkie mechatkowe zęby wypadną, ponieważ nie potrzebuję zębów, tylko wdzięku oraz jestem bardzo dzielna. Pani mówi, że nie mam wdzięku tylko „wdzięk”, więc żebym nie przesadzała, ale moim zdaniem to nie ma różnicy, skoro działa. I jeszcze Pani powiedziała, że opowiemy wszystkim razem, jak to było tego dnia, najpierw Pani, której oddam kawałek felietonu, a potem ja Mechatek, bo znamy różne kawałki tej historii i dlatego teraz mamy inne punkty widzenia, ale ja myślę, że to także dlatego, że Pani częściej siada na fotelu, a ja na drapaku. I to się będzie nazywało relacja.