
W ubiegłym tygodniu u nas w domu zdarzyła się bardzo trudna sytuacja i trwała bardzo długo, bo aż kilka dni, a ja Mechatek wszystko bardzo przeżywałam, ponieważ ta trudna sytuacja dotyczyła Reszki.
U nas w domu, jak coś dotyczy Reszki, to dotyczy wszystkich, a nie tylko jej samej, ale też mnie, Soni i New oraz Pani i Pańcia Kochanego, ponieważ Reszka jest najważniejsza, co wynika z jej bycia szefową oraz z tego, że jest pierwszym kotem Pani. Reszka mieszka z Panią już od ponad 13 lat, a to jest bardzo długo, bo aż dwa razy więcej niż ja Mechatek mieszkam u nas w domu, więc Pani miała najwięcej czasu, żeby się do Reszki przywiązać i dlatego jest przywiązana do niej najbardziej z nas wszystkich.
A w ubiegłym tygodniu okazało się, że Reszka jest chora, chociaż wyglądała normalnie i nic jej nie bolało ani jej nie wypadły zęby, jak mnie Mechatkowi. Ale są takie choroby, których nie widać, a są jeszcze groźniejsze niż te, które da się od razu u kota zobaczyć, bo mogą się długo rozwijać niezauważone. I wtedy kot jest chory chociaż coś, co się nazywa „stan ogólny” jest dobre. Ta choroba Reszki to był guz, który Pani znalazła na jej brzuszku i to był zupełny przypadek, bo Reszki nie wolno głaskać po brzuszku, gdyż bardzo się irytuje, a to niedobrze jak się ktoś bardzo nerwowy zirytuje, bo używa wtedy zębów i pazurów, czego ja Mechatek wiele razy doświadczyłam i Pani też. No więc ten guz się taki niezauważony rozwijał, aż został wymacany i od tamtego dnia wszystko było inaczej, a na dodatek bardzo szybko.