
On jest, Proszę Państwa, w kratkę i mamy go już ponad dwa lata, więc to już najwyższy czas, żeby o nim napisać.
Jest bardzo ważnym meblem, ponieważ należy tylko do nas, czyli do Reszki, New, mojej największej przyjaciółki Soni i do mnie Mechatka, a ludzie nie mają do niego wstępu i to nie tylko dlatego, że by się nie zmieścili, ale także z powodu ważnej zasady.
Ta zasada polega na tym, że każdy kot powinien mieć w domu takie miejsce, które jest jego i tylko jego i w którym czuje się całkowicie bezpiecznie i dzięki temu ma coś, co się nazywa poczucie bezpieczeństwa, które jest jedną z podstawowych potrzeb nie tylko kota, ale i każdego. U nas w domu jest to nasz domek w kratkę, bo jak się któraś z nas w nim schowa, to pod żadnym pozorem nie wolno jej stamtąd wyciągać i to nawet, jeśli trzeba podać tabletkę. Tę zasadę szanuje nawet Reszka, która jest nieobliczalna i często napada na nas trzy, a do tego znienacka, ale w domku tego nie robi, tylko się wpycha, żeby się też mieścić. I na takie miejsce mówi się schronienie, bo można do niego uciekać w w nim w spokoju spać.

Zanim domek pojawiał się u nas w domu miałyśmy inne schronienia, jak na przykład półka w kuchni oraz wiklinowy koszyk, który stał na szafie i był wyłożony starym swetrem Pani, ale to nie były miejsca kupione specjalnie dla nas, aż dopiero któregoś dnia Pani przyszła w wielkim pudłem i okazało się, że jest w nim prezent dla nas wszystkich czterech i to tylko nasz.