3 listopada 2014

Diagnoza Mechatka

Od kilku dni znamy diagnozę Mechatka. Czekaliśmy na nią długo, bo najpierw było trochę zamieszania z histopatologią, a potem okazało się, że badanie histopatologiczne nie rozstrzyga jednoznacznie, czy to, co jej dolega, to nieswoiste zapalenie jelita (IBD) czy chłoniak. Mechatek pisała o tym tutaj ->. Intensywna kuracja antybiotykowa, po której minęły niepokojące objawy (biegunka, chudnięcie) wskazywała, że raczej IBD. Wszak antybiotyk chłoniaka nie wyleczy.


Jednak ta niejasność nie dawała spokoju ani mnie ani doktorowi Jagielskiemu, który był onkologiem Reszki. Więc podczas jednej z ostatnich wizyt z Reszką pokazałam mu przy okazji mechatkową histopatologię. Okazało się, że doktor Jagielski doskonale zna ten kłopot z różnicowaniem w takich przypadkach, więc postanowił skontaktować się z lekarzem, który histopatologię robił, żeby dopytać o możliwość dalszego  diagnozowania.


I już wiemy. Odpowiedź została przesłana.

Chłoniak. Mechatek ma chłoniaka.

Innego niż Reszka. Ten Reszki był bardzo agresywny. Kot z takim chłoniakiem, którego się nie leczy, przeżywa miesiąc. Reszka dzięki wspólnym wysiłkom naszym i doktora Jagielskiego przeżyła 5 miesięcy. Dobrych miesięcy. Po których chłoniak wymknął się spod kontroli i załatwił ją w ciągu kilku dni.


Chłoniak Mechatka zabija wolniej. Mechatek ma przed sobą od 16 do 24 miesięcy. Od dzisiaj zaczynamy podawać jej lek do chemioterapii Leukeran. To tabletki. Będziemy je podawać w domu. W domu będziemy ją też nawadniać, bo podskórne podawanie leków nie jest już dla nas żadnym wyzwaniem. Przy Reszce dużo się nauczyliśmy.

Doktor Jagielski powiedział, że to naprawdę przykre. Jeszcze jedna trauma nie odpłakana, a teraz drugi kot z chłoniakiem. Cóż, nieprawdopodobne, nie oznacza niemożliwe... Doktor Jankowska (nasza druga weterynarz) życzyła mi dziś jak najrzadszych wizyt. To najlepsze życzenia, jakie mogłam w tej sytuacji dostać. Od kwietnia nie było chyba ani jednego tygodnia bez wyprawy z którąś z dziewczyn do Przychodni "Białobrzeska". Marzę o takim tygodniu.



Jesteśmy po prostu bardzo zmęczeni.


43 komentarze:

  1. Jesteśmy przy Was myślami. Z całego <3 . Ania, Elmo i pół Feli

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale żyje nadal, a gdyby została na ulicy, to już dawno by jej nie było. Ale i tak biedna chora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na ulicy by jej dawno już nie było. Jest. I zrobimy dużo, aby była jak najdłużej.

      Usuń
  3. Taki smutek, takie zmęczenie przebija z tego tekstu, że serce się kraje.
    Rudewredne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie się czujemy, Rudasku...

      Usuń
  4. Głaski dla Mechatka i wirtualne dobre myśli dla Was wszystkich. Trzymam kciuki za jeszcze długie miesiące Waszego spokojnego życia u boku Mechatka.

    Ps. zszokowała mnie waga Mechatka, 2,4 kilograma to bardzo mało jak na dorosłego koteczka. Choróbsko nieźle musiało Ją męczyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za głaski, zawsze są mile widziane. Ale tą moją wagą to nie ma się co szokować. To moja normalna waga, gdyż, jak już wspominałam, jestem bardzo drobnym kotkiem od początku, gdyż na ulicy skąd pochodzę było dużo niedoborów pokarmowych. I taka już zostałam.

      Usuń
  5. Straszne to..jak dobrze, że macie taką opiekę, zazdroszczę Białobrzeskiej Warszawiakom. Życzę nie tyle długich (choć to też) ale przede wszystkim dobrych i spokojnych miesięcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białobrzeska to niezwykłe miejsce. Gdyby leczyli również ludzi, chodziłabym tam również z sobą. A życzenia spokojnych miesięcy bardzo się nam przydadzą.

      Usuń
  6. zabrakło słów po prostu na taką wiadomość, ja i moje futra tak liczyliśmy, że będziecie teraz tylko leczyć rany; wierzę natomiast że jest w tym jakiś sens, że oba te koty trafiły na was jako opiekunów, przy których będą kochane niezależnie i do końca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na to liczyłam. Więc jedynych słów, które przyszły mi do głowy po diagnozie Mechatka, nie będę tutaj cytować.

      Wszystkie nasze koty będą leczone tak długo, jak się da. Będą kochane do końca. I będą odchodzić głaskane.

      Usuń
  7. Mechatku, miałam okazję Cię poznać. Jesteś przeurocza i sympatyczna.
    Mam nadzieję, że jak najdłużej będziesz w dobrej kondycji.
    Że Cię nic nie będzie boleć.

    Też zazdroszczę takiej opieki, jak w Warszawie. Całodobowej. Rok temu w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia o mało nie straciłam Franusia. Dobrze, że przychodnia miała 2 godziny dyżuru.

    Evik

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój Pirat dzień przed śmiercią ważył prawie 5 kilo. Wiem, bo zważyłam go na wadze w przychodni.
    Tak nam brak Pirata.
    Evik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są koty, po których pozostaje wielka, smutna dziura.

      Usuń
  9. A czy tego chloniaka nie ma szans wyleczyc?

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutne....zabrakło mi słów,Mechatko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani i Naszemu Drugiemu Człowiekowi też...

      Usuń
  11. Bardzo Ci współczuję Mechatku
    Trzymaj się kochana kiteńko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się trzymam, ale moi ludzie wymiękają.

      Usuń
  12. Przytulam kochanego Mechatka...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mechatku ...brak mi słów , wszystkie wydają się takie banalne ...Przesyłam Tobie, Twojej Pani i Drugiemu Człowiekowi całą swoją pozytywną energię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani mówi, że pozytywna energia - pozytywna energią. Przyda się. Ale jeszcze bardziej przyda się trochę spokoju, bo taka "czarna seria", jak powiedział doktor Jagielski jest wykańczająca.

      Usuń
    2. Pozytywna energia to jedyne co mogę dla Was zrobić .Spokój też kiedyś nadejdzie , chociaż teraz wydaje się to niemożliwe. Wiem ...bo wiem...Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    3. Pani mówi, że też wie. A przynajmniej ma taką nadzieję.

      Usuń
  14. Strasznie, strasznie smutno to czytać. Przesyłam dużo głasków i uściski dla Dużych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, w imieniu Dużych też, chchchrrr!

      Usuń
  15. Bardzo nam przykro z powodu Mechatka. U nas są dwie kotki i bardzo je kochamy. Wiemy, że Mechatek także jest mocno kochana. To wyjątkowy kot, bo każdy kot jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju i najukochańszy dla nas, ich opiekunów.
    Dlaczego te wstrętne chłoniaki tak atakują? Czy wiadomo jaka jest ich przyczyna? Czy można jakoś zapobiegać tym wstrętnym stworom? :/
    Pozdrawiamy i życzymy dużo sił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj są specjalne szureczki do poczytania:

      - artykuł o chłoniakach:

      http://www.vetpol.org.pl/www_old/ZW2008/2008_06_03.pdf

      - wywiad z doktorem Jagielskim:

      http://www.kociesprawy.pl/magazyn/poradnik/zdrowie_kota_2/jak_uszczypnie_bedzie_znak_-_barbara_sieradzan_rozmawia_z_onkologiem_dr_n._wet._dariuszem_jagielskim/przeczytaj_caly_artykul/

      Usuń
    2. Dziękujemy za sznureczki Mechatku.

      Usuń
  16. Kochany Mechatku, pozdrawiamy najcieplej, jak umiemy i przesyłamy moc pozytywnych myśli, z nadzieją, że z Twoim niesamowitym charakterem i siłą woli nie dasz się chorobie.
    Człowiekom Mechatka życzymy dużo sił - cudownie opiekujecie się swoimi kotami i jest dla mnie niepojęte, że tak dobrych, kochających opiekunów dotknęło to samo już drugi raz...
    Uściski,
    Marta i Attonek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie. Nieprawdopodobne, niestety nie znaczy niemożliwe, tak Pani powiedziała.

      Usuń
  17. Kochany Mechatku, moja Kicia i Sonia przesyłają Ci miziaki. Walcz ze stworem, nie poddawaj się i mrucz jak najdłużej swoim Ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mechatku, bardzo bym prosiła żebyś napisała o nawadnianiu podskornym kota. Bardzo by to sie nam przydało, a nie umielismy jak Rudziś był chory :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę w takim razie artykuł o nawadnianiu.

      Usuń