29 października 2014

Początki bliższej znajomości

Wspólne posiłki z jednej miseczki, wspólna drzemka ze mną Mechatkiem i wspólne zabawy z New (Pani mówi, że nie do uchwycenia z powodu kwantowej natury kotów, powodującej duże rozmycia na zdjęciach) - chyba dobrze się zaczyna ta znajomość?


Leeloo i ja Mechatek, a raczej Leeloo częściowo na mnie Mechatku.


Ja Mechatek i Leeloo wcinamy surowe jajko. Pyszne. Na twardo nie było pyszne, bo Leeloo nie zna, a ja nie lubię.


Mokre chrupki, które ja Mechatek wygrałam w konkursie, ale się podzieliłam, bo mam dobre serduszko.

26 października 2014

Leeloo w akcji

Leeloo szybko się uczy. Chociaż wychowała się na ulicy, odkrycie, do czego służą zabawki zajęło jej tylko kilka dni.



Piąty element

Who the fuck is Leeloo?!

To zdanie, które jest powyżej, to jest podtytuł, Proszę Państwa. I on jest po angielsku z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest on cytatem z refrenu takiej jednej piosenki, która też była po angielsku, ale trochę przerobionym, a po drugie są w nim wyrazy, które nazywają się niecenzuralne. Jak Państwo chcą się dowiedzieć, jakie to wyrazy, to można sobie to zdanie przetłumaczyć w tym miejscu: o, tu jest specjalny sznureczek->. I to jest też zdanie, które ja Mechatek ostatnio często miałam na myśli, kiedy syczałam PPHHSSSSY!!! na powód syczenia, który pojawił się u nas w domu.

A wszystko zaczęło się od tego, że Pani zobaczyła w internecie zdjęcie kotki Lilianki zamieszczone przez taką specjalną fundację Koteria, która zajmuje się bezdomnymi kotami, takimi jak byłam kiedyś ja Mechatek i dba o to, aby zrobić z nich koty domne, mające swój prawdziwy dom i swoich własnych ludzi. I to zdjęcie poruszyło Panią tak bardzo, że zaraz kazała mi napisać na mojej facebookowej stronie, że "w Koterii jest Lilka, która szuka domu. I nas od razu chwyciła za serce, bo wygląda jak Reszka. Więc pomagamy poszukać jej domu, chchchrrr!", no to napisałam. Ci z Państwa, którzy znają nas dłużej od razu mogą się domyślić, dlaczego to zdjęcie tak Panią poruszyło, a jedna Pani znajoma czyli Marianka dopisała pod nim nawet to samo, co pomyślała Pani: Reszka. Normalnie Reszka!

No niech sami Państwo zobaczą:

Reszka
Lilka z Koterii