Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znajomi Mechatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znajomi Mechatka. Pokaż wszystkie posty

1 grudnia 2017

Budząca się z kotami

Był "Tańczący z wilkami" z Kevinem Costnerem, była "Biegąca z wilkami" napisana przez Clarissę Pinkolę Estes, a teraz najwyższy czas na "Budzącą się z kotami" z New i Leeloo w rolach głównych.

Nie wypieramy się bynajmniej tych inspiracji, ale chcemy opowiedzieć własną historię pełną namiętności i zaskakujących zwrotów akcji, w której jest miejsce na walkę, pasję i przebaczenie.

Spójrzcie na obrazek po lewej. Taki widok ujrzałam pewnego poranka, kiedy tuż po sygnale budzika otworzyłam oczy. Obrazek znajomy, spokojny i kojący.

To wrażenie stanowi  znakomity wstęp do historii, którą chcemy wam opowiedzieć oraz najlepszy dowód, jak bardzo życie potrafi nas zaskakiwać

Ta historia rozpoczyna się bowiem już chwilkę później, gdy Leeloo spokojnie śpiąca w nogach łóżka (jak to ma w zwyczaju) nagle spostrzega...



...spostrzega, że z hamaka wiszącego przy łóżku na kaloryferze podnosi się New. New zeskakuje na podłogę i...

Zarówno Leeloo i Niutka, jak i ja jeszcze nie wiemy, że od tego momentu poranek już nigdy nie będzie taki sam.

Tego, co wydarzyło się zaraz po tym, jak New znalazła się na podłodze nie da się łatwo ująć w słowa. Najlepiej będzie, jeśli państwo zobaczycie to sami, a może i posłuchacie, gdyż tylko obraz w połączeniu z dźwiękiem oddaje całą dramaturgię wydarzeń, których z pozoru nic nie zapowiadało, a które jednak się wydarzyły.








Jak wygląda krajobraz po takiej bitwie? Czego możemy się spodziewać? Co dzieje się chwilę potem, gdy kamery zostają wyłączone? Sami spójrzcie.

Oto krajobraz po bitwie.
Oto moc prawdziwej przyjaźni.





















17 czerwca 2016

Kot Michaś szuka domu



Proszę Państwa, jest bardzo ważna sprawa, w której Państwo mogą pomóc, a zwłaszcza ci z Państwa, którzy mają dobre serduszka i przejmują się kocim losem. Bo jest kot, któremu można i trzeba pomóc w znalezieniu dobrego domu. Koniecznie szybko, bo w miejscu, gdzie do tej pory żył, już raz został postrzelony, a gdyby został po raz drugi, to kto wie, jak by się to skończyło, ale nikt z nas przecież nie chce się o tym przekonywać.

Jest to, proszę Państwa, kocur, który ma wiek dwa lata (a maksymalnie dwa lata i parę miesięcy, tak powiedziała znajoma pani, która się kotem bardzo przejęła i w jego imieniu zwróciła o pomoc).

Przez dwa lata wiódł typowe życie kota wiejskiego, latem raz na tydzień kiedy właściciele domu przyjeżdżali na wieś przez weekend był dokarmiany i socjalizowany (dlatego bardzo lubi ludzi, łasi się itp. i ogólnie bardziej nadaje się na kota kanapowego, z opcją spacerów po ogródku, niż na wiejskiego włóczęgę).


W zimie kiedy właściciele domu nie odwiedzali wsi, zostawiali pieniądze na karmę i prosili sąsiadów o dokarmianie.

W tym roku po drugiej zimie spędzonej na wsi okazało się, że kot jest w mocno kiepskim stanie, w oczach ropa, w uszach też jakieś świństwo, a na łapie duża zaropiała rana. Nie było na co czekać, kot został przywieziony do Warszawy do lecznicy na Gagarina, tu został wyleczony (oczy, uszy i łapa są już praktycznie wyleczone), przebadany i wykastrowany.

W lecznicy po badaniu krwi i prześwietleniu okazało się, że kot został też postrzelony, pewnie w ramach czyjejś zabawy i nafaszerowany śrutem. Teraz kocur dochodzi do siebie w lecznicy, ale praktycznie jest już zdrowy.

Teraz kot mieszka tymczasowo w gościnnym domu, korzysta z kuwety, bardzo lubi ludzi i dużo bardziej nadaje się do życia w domu niż do ponownego wypuszczenia na wieś.

Ludzie, którzy go dokarmiali i którzy przywieźli go do Warszawy nie mogą go przygarnąć, mają już psa i kota, i chyba nie za duże mieszkanie, chchchchrrrr.

Jeżeli nikt go nie przygarnie, kot wróci na wieś. Oczywiście nadal będzie dokarmiany i dopieszczany w weekendy, więc pewnie będzie go można przygarnąć i za miesiąc czy dwa, ale najlepiej byłoby to zrobić teraz na świeżo po badaniach i leczeniu. I kiedy jeszcze nikt nie strzelał do niego po raz drugi.

Zdjęcie kocura ja Mechatek mam tylko jedno i kocur nie wygląda na nim szczególnie, ale jeżeli trzeba będzie więcej, to mogę poprosić o jakieś dodatkowe. A poza tym już widać że jest piękny i ma robocze imię Michaś.

Podstawowe informacje są takie:
Kocur, około 2 lat, bez nabiału (bo mu wycięli podczas kastracji), zdrowy, szuka dobrych ludzi i dobrego domu. Pilnie.


Telefon kontaktowy w sprawie kocura to: 506 955 951.
To jest telefon do Pani Eweliny, która dokarmiała kota, przywiozła go do Warszawy, a teraz w czasie rekonwalescencji gości w swoim domu i '"przy okazji" jest lekarzem weterynarii, więc można ją dopytać o wszystkie informacje dotyczące zdrowia kota.

W imieniu Michasia, ja Mechatek bardzo proszę Państwa o udostępnianie tej informacji, bo im więcej ludzi się dowie o kocurze, tym większa szansa, że natknie się on na swojego człowieka, który go weźmie do domu i będzie kochał do końca życia.

Chchchchrrr!

17 lipca 2015

Wielkie podziękowanie nie tylko od Mechatka

Proszę Państwa, a to jest oficjalne podziękowanie, które ja Mechatek zamieszczam również w imieniu Niuty i Leeloo, ale przede wszystkim jest ono od Pani i od Naszego Drugiego Człowieka. Jest to podziękowanie dla Gosi, która nazywa się Rude de Wredne i która jest wielką przyjaciółką Pani i na którą Pani mówi Gosiaku (tak samo, jak mówiła Soniaku do Soni, która była wielką przyjaciółką mnie Mechatka), gdyż jest to pieszczotliwe zdrobnienie.


I jest to podziękowanie bardzo wielkie, gdyż dzięki temu, że Gosia się nami trzema zajęła przez pięć dni, Pani i Nasz Drugi Człowiek mogli w tym roku pojechać na urlop, co było strasznie ważne, gdyż nie mieli urlopu już od dwóch lat: dwa lata temu, bo się przeprowadzałyśmy, a rok temu, bo trzeba się było przez cały czas zajmować chorobą Reszki i moją Mechatka, więc o żadnych wyjazdach nie mogło być mowy, przez co Pani i Nasz Drugi Człowiek padali już na pychole.

Pani mówi, że na trzy dni to jeszcze by nas zostawiła same z zapasami chrupek i wody w miseczkach, ale pięć to jest za dużo i dlatego Gosia była niezbędna, a jej pomoc nieoceniona.

Na szczęście w tym roku się udało wszystko zgrać: i ich urlopy w miejscach, gdzie zarabiają na nasze chrupki i dni, w których ja Mechatek przyjmuję lekarstwa i opiekę nad nami, więc nasi ludzie mogli sobie pojechać na Roztocze, żeby podziwiać coś, co się nazywa szypoty na Tanwi, a co podobno zapiera dech w piersiach, nawet jak nie ma upałów.

I dzięki temu nie padną na pychole.

Chchchrrr!


10 lipca 2015

Inspekcja celna

fot. Małgorzata Rawińska
A to jest zdjęcie zrobione, jak pani była w odwiedzinach u swojej przyjaciółki, która też ma 3 koty, tylko że to są 3 chłopaki i jeden z nich (Jonasz) dokonał inspekcji jej torby. Pani mówi, że to była kontrola celna, czy przypadkiem w torbie nie są potajemnie przemycane cenne, smaczne dobra.













19 czerwca 2015

Konkursowe kubeczki

Wszystkie kubeczki z reszkowo-leelootkowego konkursu już dotarły do laureatów konkursu, czyli do Państwa. A Państwo przysłali na to dowody rzeczowe wraz z podpisami. Oto galeria konkursowych kubeczków! W fotki można sobie pacnąć i one się wtedy zrobią większe, chchchrrr!

z Attonkiem,
którego Pani zajęła III miejsce

Kochana Mechatku! 
Właśnie dostaliśmy z Attonkiem 
nagrodę za konkurs i bardzo dziękujemy.
 Nagroda została dokładnie zbadana 
kocim okiem i kocią łapką...
(fot. Marta Radomska) 
I jeszcze zdjęcie dwóch kocich pyszczków: 
w naturze i na nagrodzie.
(fot. Marta Radomska)





















Z Zosią                                                                 Z Bąbelkiem
(jej pani zajęła I miejsce!)                                            (III miejsce w konkursie)

I ja melduję, że nagroda dotarła
Przed chwilą otworzyłam.

(fot. Ewa Anna)
Dziękuję Tobie Mechatku i Twojej Pani
(fot. Ewa Kosieradzka)























Więcej fotek z Zosią i kubeczkiem można znaleźć na blogu Ewy Anny
 "Mój zwierzyniec" ->



 A oto piękny komiks z nadejścia kubeczka, który zrobiła dla mnie Mechatka pani Chris Reynolds (II miejsce) i jeszcze mi napisała tak:

Dziękuję serdecznie za nagrodę z Mechatkowego konkursu! Właśnie dziś doszła. Bardzo wielką frajdę zrobiliście mi. Jeszcze raz, wielkie dzięki!

W komiksie występują KitKat i Panini.

Oooo! Co to?
Ale ładne!

To moje!

Nie! Moje!


Mamo, powiedz jej coś!

Dziękujemy Państwu za wspólną zabawę, chchchrrr!

12 czerwca 2015

Mechatek o tym, jak kotek ogląda filmy

A oto zdjęcia, które opublikował i pozwolił zamieścić pan Damian Kowalski. Zdjęcia są o tym, jak jego kot, który imienia niestety nie ma, bo jest kotem, który lubi być niezależny i nie reagował na żadne propozycje, ogląda jeden z filmików zaproponowanych przeze mnie Mechatka.Natomiast drugi kot pana Damiana, czarny, nie umie korzystać z dorobku ludzkiej cywilizacji. A może nie chce? Świat bez cywilizacji też jest ciekawy.






















A jak tam Państwa koty? Zaciekawione?

Chchchchrrr!

10 maja 2015

Rozstrzygnięcie konkursu RESZKA czy LEELOO?

Proszę Państwa!
Dziś jest bardzo ważny dzień, ponieważ dziś miało nastąpić rozstrzygnięcie konkursu dla zaawansowanych pod tytułem "Reszka czy Leeloo" i ono właśnie nastąpiło. I teraz ja Mechatek to rozstrzygnięcie zaraz zamieszczę i wszystko się okaże. I będą sobie Państw mogli sprawdzić, kto wykazał się wielką wiedzą na temat wyglądu Reszki i Leeloo oraz wielką spostrzegawczością i w związku z tym otrzyma nagrodę, która przyjdzie pocztą.

Konkurs polegał na tym, że na moim mechatkowym profilu na FB został zamieszczony album z 49 zdjęciami i trzeba było zgadnąć, czy na zdjęciu jest Reszka czy Leeloo i napisać odpowiedź w komentarzu pod zdjęciem. Konkurs był trudny (i dlatego nazywał się dla zaawansowanych), ale nie aż tak trudny, jak się Pani obawiała. Wzięło w nim udział aż 10 osób i większość poradziła sobie niewiarygodnie dobrze, że aż Pani się dziwi, jak to możliwe, bo ona sama miałaby trudność.

Większość zdjęć nie budziła wątpliwości i Państwo od razu wiedzieli, czy na zdjęciu jest Reszka czy Leeloo: bo Reszka miała białe pończoszki, a Leeloo skarpetki, bo Reszka miała dłuższe uszy i złotozielony kolor oczu (a Leeloo miodowy) i bo na niektórych zdjęciach była też Sonia, która odeszła, kiedy mieszkałyśmy jeszcze w Bielsku-Białej. Błyskawicznie wychwycili Państwo te różnice (bo wbrew pozorom Reszka i Leeloo wyglądają nieco inaczej i mają też zupełnie inne charaktery, których na zdjęciach nie widać tak dokładnie, ale są one dowodem, że każdy kot jest wyjątkowy).

Ale były też zdjęcia, które sprawiły trochę trudności. Oto one wraz z prawidłowymi odpowiedziami:

zdjęcie nr 3 - Reszka
zdjęcie nr 15 - Leeloo
zdjęcie nr 17 - Leeloo
zdjęcie nr 34 - Reszka
(fot. Nasz Drugi Człowiek)
zdjęcie nr 35 - Leeloo
zdjęcie nr 43 - Leeloo
zdjęcie nr 45 - Reszka
































































A tak wygląda tabela zwycięzców!
 

uczestnicy
udzielone odpowiedzi
pominięte zdjęcia
odpowiedzi błędne
PUNKTY
1
Ewa Anna
49
-
zdjęcie nr 3
48
2
Anna Głowacka
48
zdjęcie nr 10
zdjęcie nr 43 (niepotrzebne wahanie)
47
3
Chris Reynolds
49
-
zdjęcie nr 3, 45
47
4
Ewa Kosieradzka
48
zdjęcie nr 6
zdjęcie nr 17,35, 43
45
5
Marta Radomska
48
zdjęcie nr 10
zdjęcie nr 17, 35, 43
45
6
Danuta Marianka
49
-
zdjęcie nr 17, 34, 35, 43, 45
44
7
Katarzyna Felczak
49
-
zdjęcie nr 17, 34, 35, 43, 45
44
8
Magdalena Ściepłek
48
zdjęcie nr 2
zdjęcie nr 15, 17, 34, 35, 43
43
9
Magdalena Różycka
2 (zdjęcie nr 8, 9)
cała reszta
-
2
10
Agnieszka Kuś
1 (zdjęcie nr 1)
cała reszta
-
1

Pierwsze miejsce bezsprzecznie zajmuje Ewa Anna! Udzieliła odpowiedzi pod każdym zdjęciem i tylko raz się pomyliła! Ja Mechatek i Pani serdecznie gratulujemy, a Państwa zapraszamy do lektury jej bloga pod tytułem: Mój zwierzyniec.

Drugie miejsce zajmują ex aequo: Anna Głowacka i Chris Reynolds z 47 punktami, a trzecie (również ex aequo): Ewa Kosieradzka i Marta Radomska!

Wszystkim dziękujemy za wspólną zabawę i gratulujemy!  Zwyciężczynię konkursu oraz osoby, które zajęły drugie i trzecie miejsce prosimy o kontakt (najlepiej przez FB), żeby uzgodnić, gdzie przesłać nagrody.

Chchchchrrr!

29 grudnia 2014

Mechatkowa choinka gotowa!

Proszę Państwa! Jak Państwo wiedzą, ja Mechatek zaczynam od "proszę Państwa" zawsze, gdy chodzi o bardzo ważne sprawy. A teraz stała się bardzo ważna sprawa i nasz wspólny sukces, więc musi być od "proszę Państwa"!

Dzięki Państwu wielkiej empatii i dobrym serduszkom udało się pięknie ubrać mechatkową choinkę i to jeszcze w tym roku! Wszyscy, którzy wpłacili chociaż grosik w akcji Pomoc dla kotów z KOTERII, mogli umieścić na choince zdjęcie swojego zwierzaka w roli ozdobnej bombki. I taka bombka na mechatkowej pomocnej choince to wspaniały dowód, że ten ktoś naprawdę lubi koty i chce im pomagać, a zwłaszcza tym, które pomocy potrzebują najbardziej, bo mieszkają na ulicy i marzną.

Ja Mechatek bardzo, ale to bardzo dziękuję w ich imieniu, bo też kiedyś mieszkałam na ulicy i wiem, jak strasznie jest tam zimą. Dzięki Państwu będzie chociaż troszkę mniej strasznie.

Oczywiście akcja trwa nadal, a jej oficjalne zakończenie planowane jest na 31 marca albo do dnia, kiedy uda się zebrać całe 7777 złotych, czyli cztery szczęśliwe siódemki dla milionów miejskich kotów. Liczy się każda wpłata, nawet najmniejsza, bo chrupek do chrupka aż zbierze się kupka! Choinka już gotowa, ale na pewno coś z Panią jeszcze wymyślimy!

Specjalny sznureczek do akcji Pomoc dla kotów z KOTERII:
http://www.siepomaga.pl/r/mechatek-dla-koterii

Na pomocnej choince znalazło się aż 19 bombek. Pani mówi, że nie wie, czemu akurat 19, ale pewnie dlatego, że taka ilość się ładnie komponowała na obrazku. Przede wszystkim wiszą u nas bombki kocie, które ufundowały takie kocie znakomitości, jak: Bąbelek, Bezimierz, Fiduś, Helenka, Kiara, Kitkat, Mały Kot, Milenka, Mozart, Panini, Papek, Primavera, Pusieńka, Pysia, Tygrysek, Ziutek i Zuza, ale na choince są także dwie bardzo zacne bombki psie, ufundowane przez Arię i Sabę.

Dziękuję również portalowi Świat Kotów, dla którego kiedyś pisałam felietony, a który bardzo przyczynił się do rozpropagowania akcji i wszystkim, którzy ją udostępniali swoim znajomym i przekazywali dalej kocią nowinę.

Chchchrrr!


21 czerwca 2014

Franuś

Wbrew pozorom na tym zdjęciu pani wcale nie przytula mnie Mechatka. Jest na nim Franuś, którego panią nasza pani odwiedziła. I to było 4 lata temu, więc ja Mechatek i Franuś jesteśmy już starymi znajomymi. Jeszcze z portalu Unitedcats.

10 sierpnia 2013

Kociaki z Ustronia

Kilka dni temu towarzyszyłam razem z Izą w narodzinach sześciu kociaków. Tosia to koteczka mieszkająca w Ustroniu w ośrodku, w którym pracuję. Miała być wysterylizowana, ale bardzo szybko wyrwała się w świat i właściciele nie zdążyli. Urodziła zdrową gromadkę, a większość już ma domki. To było bardzo wzruszające patrzeć, jak po kolei pojawiają się na świecie. Niezwykły moment. Nie wiedziałam, że są wtedy tak małe.