W związku z tym, że New bardzo się stresowała sytuacją u nas w domu, zrobiły jej się na futerku łyse placki, które na dodatek sobie rozdrapywała. I dlatego pani poszła z nią do przychodni i New dostała lekarstwa. Jedno do jedzenia, które jej bardzo smakowało, a drugie do psikania na kark i szyję. Chrupki rzeczywiście były bardzo smaczne, co ja Mechatek stwierdziłam osobiście. A lekarstwo psikające, chociaż wydawało okropny dźwięk, okazało się skuteczne i Niutce się te zadrapania zagoiły. W trakcie kuracji New musiała chodzić w specjalnej czerwonej chusteczce na szyi, żeby nie jej nie rozdrapywać bardziej i nie wylizywać się z lekarstwa. Specjalną chusteczkę podarował jej Nasz Drugi Człowiek, któremu wcześniej też służyła do ochrony, tyle że głowy przed słońcem, jak w lecie pływał na łódce. No, ale więcej już mu do ochrony nie będzie raczej służyła, ponieważ Niutka za pomocą swoich pazurów, które są ogromne, gdyż Niutka jest majnkunem, zrobiła z niej dziurawy strzępek, jak to określiła pani.
Ale zanim to się stało, Nasz drugi Człowiek zrobił New kilka zdjęć w tej chusteczce, co się fachowo nazywa stylizacja, więc Państwo sobie mogą zobaczyć, jak wyglądała Niutka - piratka. O, proszę:

