8 listopada 2013

Mechatek, a wychowywanie dzieci

U nas w domu z dziećmi jest tak, że nie mamy żadnych własnych, ponieważ nie miałyśmy ani jednego miotu - ani żadna z nas ani Pani.

I dlatego wszystko, co wiem o kociętach, wiem z opowieści Pani, a to co o ludziętach, to z odwiedzin ludziąt od sąsiadów oraz od znajomych Pani i Naszego Drugiego Człowieka, którzy do nas przychodzą, żeby głaskać mnie Mechatka.

Ja Mechatek bardzo lubię, jak są odwiedziny, ponieważ mogę być wtedy sobą, czyli włazić na ludziom na kolana, lizać ich po rękach i mordkach, ocierać się o torby i nogi, i tak przez cały czas, a oni nie mówią, że jestem nachalna, bo im nie wypada i bardzo się z mojej nachalności cieszą i krzyczą: O, jaki miły kotek! Pani mówi, że ja nie odróżniam swoich od obcych i zaprzyjaźniam się natychmiast ze wszystkimi, nawet takimi, co przychodzą w gości tylko na chwilę, na przykład z panią listonosz. A to wszystko od tego, że nigdy nie mam dość głaskania, nawet po trzech godzinach, ale i pięć minut jest dobre.